wtorek, 11 lutego 2014

Rozdział 4

ROZDZIAŁ 4
-Co? Ale jak to?
-Mój tata musi tam jechać w interesach i moja mama i ja musimy z nim jechać.-wytłumaczyłam
-Nie możesz zostać? przecież możesz zamieszkać na ten czas u Violetty. Jej tata na pewno
  się zgodzi.
-Federico... Nie mogę zostać.
-Co będzie z nami?
-Nie wiem. Ale będziemy do siebie dzwonić, pisać. Jakoś sobie poradzimy.
-Lu, związek na odległość nie przetrwa. Z czasem poznasz tam kogoś, zakochasz się i zapomnisz
  o mnie i o nas. I już nie wrócisz.-powiedział smutno
-Federico nigdy o tobie nie zapomnę. I wrócę. Obiecuję.
On nic nie odpowiedział tylko mnie mocno przytulił.
-Kocham cię najbardziej na świecie.-wyszeptał
-Ja ciebie też.
*León*
Czekam na Violettę w parku bo byliśmy umówieni.
-PIPPIP!-rozległ się dźwięk SMS'a
~Ciekawe kto to~ -pomyślałem.
Wyjąłem telefon by zobaczyć wiadomość. To co tam zobaczyłem bardzo mnie zszokowało.
Tomas wysłał mi filmik na którym rzekomo Violetta wyznaje mu miłość. Postanowiłem wyjaśnić
to z Violettą, która właśnie tu idzie.
-Cześć Violu.
-Hej León.-na powitanie dostała całusa w policzek
-Muszę coś z tobą wyjaśnić.
-Dobrze. Co takiego?
-To.-powiedziałem i pokazałem jej filmik
-León, ja... Ja nie mówiłam do niego... Ja w tedy myślałam nad tytułem piosenki. León proszę,
  musisz mi uwierzyć.
-Violetto wierzę ci. Wiem żebyś czegoś takiego nie zrobiła. Ufam ci.
-Dziękuję, León.
-Nie masz za co dziękować. To co? Może mi zaśpiewasz tą piosenkę?
-Z chęcią.-odpowiedziała i szeroko się uśmiechnęła.
*Violetta* *3 godziny później* *dom Violetty*
Właśnie wchodzę do domu a tam w salonie zastaję bardzo smutnego Fededica gapiącego się
w jeden punkt na ścianie
-Cześć.-przywitałam się
-Hej.-odpowiedział cicho
-Coś się stało?-zapytałam siadając obok niego
-Ludmiła wyjeżdża do Europy.
-Przykro mi. Ale przecież na pewno wróci.
-Wiem ale... Będzie nas dzieliło tyle kilometrów...
-Wcale nie tak dużo.
-Bardzo dużo, Violetto. Ona jedzie na drugi koniec świata!
-Federico nie przesadzaj. Amerykę Południową od Europy dzieli tylko...
-Ocean.-przerwał mi
-Ale przecież nie największy.
-Ta. Idę spać. Dobranoc.
-Ale przecież jest dopiero 18.00.
-Trudno. Do jutra.
-Pa.
**********************************************
I już 4. Coś szybko dodaję te rozdziały. Cóż piszę bo mam wenę. ;)




3 komentarze:

  1. Super!
    Biedny Fede :(
    Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  2. Zostałaś nominowana do LBA więcej info. na moim blogu
    www.ludmi-i-federico.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń